Do papierowych kwiatów podejście drugie. Tym razem słoneczne żonkile.
Poniżej kilka prostych kroków, jak wykonać taki kwiat.
Czytaj więcej »
Do papierowych kwiatów podejście drugie. Tym razem słoneczne żonkile.
Poniżej kilka prostych kroków, jak wykonać taki kwiat.
Idealne jako ozdoba na wielkanocny stół. Nie więdną, nie potrzebują wody, nie usychają. Potrzebują tylko suchego wazonu i mogą cieszyć oko nawet cały rok. Dopóki nie pokryją się kurzem ;)
Jak każda kobieta, zwracam uwagę na błyskotki. Ostatnio, podejrzawszy koleżankę, postanowiłam zrobić swoją własną biżuterię.
Zainspirowana książką Richarda Dawkinsa „Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobienstwa” (pdf do ściągnięcia) postanowiłam odkopać w mych zwojach mózgowych kilka ciekawych przypadków ewolucyjnych. Umiemy je prawidłowo nazwać dzięki Karolowi Darwinowi – gdyby nie ten przyrodnik, nadal pokutowało by stwierdzenie, że wszystkie gatunki istot zostały stworzone takimi, jakie widzimy je obecnie.
Za sprawą dociekliwego informatyka trafiłam na kilka prostych, ale dających wiele radości programów on-line do szkicowania, rysowania kalejdoskopów czy malowania płomieniem.
Czytaj więcej »
Pisałam już o trudnościach związanych z nastrojeniem pianina. Trudność polega nie tylko na przymusie wielogodzinnego maksymalnego skupienia. Uzyskiwanie czystych dźwięków musi iść w parze z konsekwencją strojenia, powtarzalnością interwałów i sporą dawką cierpliwości. Obecnie strojenie jest łatwiejsze dzięki elektronicznym stroikom, nie trzeba wszystkiego robić na słuch. Ale aby uzyskać brzmienie instrumentu jak za czasów Bacha… no właśnie, co trzeba zrobić? Czy możliwe jest maksymalnie odwzorowanie utworu Bacha, dokładnie w takich tonacjach i brzmieniach jak życzył sobie tego autor? Jest to możliwe. Pod warunkiem całkowitego przestrojenia instrumentu. Bo obecne „dźwięki” i interwały różnią się od tych, których słuchał Bach.
System równomiernie temeprowany – Equal Temperament
Jest to obecnie stosowany strój muzyczny, który polega na podziale oktawy na dwanaście równych półtonów.
Zrobić firmowe gadżety każdy może. Ale wymyślić coś zaskakującego i ciekawego jest coraz trudniej. Każdy wpadnie na pomysł umieszczenia logo swojej firmy na smyczy.
Czytaj więcej »Kocia fascynacja.
Różni ludzie różnie na to reagują. Jedni stukając się w czoło wyobrażają sobie starą pannę w dzierganym sweterku, otoczoną tuzinami miauczących futrzaków. Inni trzykrotnie rzucają sól przez lewe ramię, gdy tylko zobaczą czarnego złowieszczego kota. Jeszcze inni rozczulają się nad każdym „słitaśnym koteckiem”, tuląc i całując nawet najbrudniejszego bezdomnego czworonoga, i własnym rękawem ocierają smarki kociego kataru. Z skrajności w skrajność. Czytaj więcej »Pianino stroiłam kilka miesięcy temu, od tego czasu już słyszę, że warto znów nad min popracować. Tony poszczególnych strun obniżają swoją wysokość, z sobie tylko znaną prędkością. Efektem są minimalnie fałszujące akordy, ciut nie zdudnione oktawy.
Podczas czerwcowego długiego weekendu udało mi się wraz z przyjaciółmi wybrać w Tatry. Przewidując marną pogodę, miłośnicy gier planszowych: Asia i Tomek, zabrali ze sobą całą torbę różności. Poza trójkątnym domino i Rummikubem, graliśmy w pociągi.
Lot Trzmiela to jeden z trudniejszych, ale niezwykle efektownych utworów. Bardzo szybki w wykonaniu, zawsze wymaga od muzyka niesamowitych umiejętności. Prawidłowo zagrany zachwyca złożonością, tempem wykonania i „brzęczącą” linią melodyczną, która ma naśladować kołyszący lot ciężkiego owada.
Dziś tylko fotografie. Wczesna wiosna.
Krokusy w pełnej krasie (kliknij na zdjęcie, aby powiększyć):
Czytaj więcej »
Zima powoli zaczyna ustępować, meteorolodzy już nie straszą siarczystymi mrozami. I chociaż nadal nie widać soczystej wiosennej zieleni, to powoli, powolutku, przyroda zaczyna budzić się do życia.

Mszaki puszczają nowe sporofity (nieulistnione "łodyżki", na szczytach których pojawią się kubeczki z zarodnikami) - kliknij na zdjęcie, aby powiększyć
Pianino albo fortepian wymagają regularnego strojenia. Częściej, gdy się na nich wiele gra, jeszcze częściej (a raczej koniecznie) po przeprowadzce czy transporcie. Niektórzy nadal stroją „na ucho” – potrzebny im tylko: kamerton i świetny słuch (celowo nie używam słów „słuch absolutny”, ponieważ jego właściciele potrafią bardzo dokładnie określić wysokość danego dźwięku bez jakichkolwiek kamertonów, stroików, komputerowych tunerów czy innych zdobyczy cywilizacji).
Dzięki hojności i dobremu sercu Zacnego Znajomego z uczelni, mogę cieszyć się pianinem Sommerfeld. Zacny Znajomy poza geniuszem matematyczno-statystycznym, ukochał grę na pianinie do tego stopnia, że studentom w czasie egzaminu wygrywa melodie, dobrane dramaturgią w zależności od trudności pytania aktualnie wyświetlanego przez rzutnik. Ku mej bezgranicznej radości, pianino zostało sprzedane za srebrną złotówkę.
Czytaj więcej »W fotografii sprzęt to podstawa. Owszem, istnieją geniusze, którzy pudełkiem z dziurką, zrobioną za pomocą szpilki, oraz zwykłą błoną światłoczułą też potrafią robić niesamowite zdjęcia… Lecz większość chwytających otaczający świat w kadr posiada bardziej lub mniej wypasiony sprzęt.
U mnie najpierw była Smiena, potem Zenit. Obecnie od lat Canon.
Czytaj więcej »